![]() |
Ilustracja: Piotr Fąfrowicz |
czwartek, 25 października 2012
środa, 10 października 2012
Z tęsknoty za podróżą
Zwrotnik Nosorożca
Kapitan
Zmyślony stał na dziobie i z uwagą obserwował horyzont. Jego fregata o krwiożerczej
nazwie „Miss Tatiana” wytrwale pruła szmaragdowe fale. Załoga złożona z
czterech wilków morskich, dwóch świnek morskich, jednego lwa morskiego i stu
osiemdziesięciu sześciu lądowych pcheł znajdowała się w stanie teoretycznej
gotowości i mobilizacji, czyli chrapała w najlepsze.
Wtem kapitan
dostrzegł w okularze swej zabytkowej lunety małą, jasną plamkę.
- Do diaska! –
zaklął szpetnie. – Znowu naleciało mi piachu do lunety!
Kapitan trzepnął
lunetą o maszt, przetarł szkła rąbkiem świnki morskiej i spojrzał ponownie.
Plamka nadal tam była.
- Ziemia na
horyzoncie! – huknął kapitan. – Przygotować się do lądowania!
Zbudzona załoga
zaczęła w pośpiechu krzątać się po pokładzie. Wilki morskie wystroiły się w garnitury
firmy Wodo&Rosty, świnki morskie wdziały pantofle z foczej skóry, a lew
morski włożył kołnierz z nutrii i spryskał się dezodorantem „Być morze”. W
gorączce przygotowań nikt nie pamiętał o tym, aby zwinąć żagle, więc fregata w
pełnym pędzie zbliżyła się do lądu i zaryła dziobem w piach.
Frrrru! Kapitan
Zmyślony wyleciał z pokładu jak z katapulty i wylądował na plaży. Obok niego
wylądowała reszta załogi, a także pokładowy czajnik.
-Ałaaaa! –
kapitan rozmasował czoło, którym uderzył o coś twardego.
Następnie wstał,
poprawił fryzurę przy pomocy Żelu z Czerwonych Meduz i przyjrzał się temu
czemuś. Była to metalowa szyna, która wyłaniała się z morza, biegła wzdłuż
plaży i ginęła w gęstym, tropikalnym lesie opodal.
-To dziwne! –
stwierdził. –Na co komu pojedyncza szyna?
-Ośmielam się
zwrócić uwagę Waszej Kapitalnej Mości, że na tej szynie znajduje się napis. –
nieśmiało powiedział jeden z wilków morskich.
-Odczytać! –
zakomenderował kapitan Zmyślony.
Wilk morski
zajrzał do kieszonkowego słownika, który zawsze nosił przy sobie, i z mozołem
przeliterował: - Z-w-r-o-t-n-i-k N-o-s-o-r-o-ż-c-a.
-Ha, ha! –
triumfował kapitan Zmyślony. –A zatem odkryliśmy zupełnie nowy, nieznany
zwrotnik! Ale już, zapakować mi go do ładowni!
Załoga karnie
przystąpiła do wykonywania zadania. Ciągnęli, szarpali, cięli szablami, a nawet
nadgryzali tu i ówdzie. Niestety, zwrotnik okazał się nie do ruszenia.
- Stal jest zbyt
solidna! – stwierdził najstarszy z wilków morskich.
- Skoro tak, to
zróbmy temu zwrotnikowi zdjęcie! Niech ono będzie dowodem naszego odkrycia! – zadecydował
kapitan Zmyślony.
Załoga ustawiła się
w dwuszeregu, lew morski chwycił za aparat i już, już miał naciskać spust
migawki, kiedy…
- Tatiano, ile
razy mam ci powtarzać, żebyś nie rysowała po marginesach! – usłyszeli potężny
głos. – Natychmiast zmazuj te bazgroły!
-Przepraszam,
proszę pani. – odpowiedział drugi, nieco cieńszy głos.
Następnie
zwrotnik Nosorożca zaczął znikać, aż w końcu w ogóle go nie było! Po chwili
zniknęła także fregata, załoga i sam kapitan Zmyślony.
-Co za pech! –
mruknął ten ostatni, zanim rozpłynął się w powietrzu. – Ale czuję w kościach,
że jeszcze tu wrócę…
Subskrybuj:
Posty (Atom)