wtorek, 8 lipca 2014

Wujek Rafał radzi (chyba nie przesadził?)

Bezpieczne wakacje

Na wakacjach różnie bywa –
lepiej wróć z wakacji żywa!

Nie spal nosa w ostrym słońcu –
nos masz jeden, koniec końców!

Nie właź w klapkach na Kasprowy,
bo to pomysł średnio zdrowy.

Nie pij wody wprost z Bałtyku –
psy w tej wodzie robią siku!

Nie złam nogi ani ręki –
gips zasłoni Twoje wdzięki!

A najlepiej… zostań w domu!
Po co te wakacje komu?

środa, 21 maja 2014

Bzik & Makówka zrecenzowani

"Bzik & Makówka przedstawiają" to cykl powieści przygodowo-awanturniczo-edukacyjnych. Ich bohaterowie - Gabrysia Bzik i Nilson Makówka – podróżują w czasie i przestrzeni, przeżywają niezwykłe przygody i wiele się dowiadują… o świecie i o sobie nawzajem. Pierwsza część serii nosi tytuł „Zgniłobrody i luneta przeznaczenia”. Książkę fantastycznie zilustrowała Magda Wosik, która już kiedyś opatrzyła obrazkami inną moją powieść – „Zmyślone historie”.

A tu - fragment recenzji Izabeli Mikrut:

"Rafał Witek zafundował małym odbiorcom literacką podróż w czasie – do lat, w których dla dzieci pisało się z rozmachem, wyobraźnią i nastawieniem na przygodową adrenalinę. Jego tom „Zgniłobrody i luneta przeznaczenia” nawiązuje do historii najlepszych – fantastycznych i komiksowo-rzeczywistych jednocześnie. Nie zastanawia się, co na podobne wydarzenia powiedzieliby dzisiaj zgodnie z wytycznymi politycznej poprawności dorośli – a nawet jeśli się zastanawia, to krótko i bez konsekwencji. Liczą się tylko działania dzieci, które przypadkiem wpadły na trop wielkiej tajemnicy."

Całość recenzji do przeczytania tutaj.

poniedziałek, 17 marca 2014

Byliście kiedyś na takiej wyspie?

Wyspa szkrabów

Jest wyspa w środku miasta.
Mieszkają na niej Szkraby.
Zamczysko tam wyrasta,
którego strzegą Baby.

W wiaderkach i foremkach
się kryją dziwne stwory.
Niech zmyka obca ręka!
Niech idą precz buciory!

Nastroje są tam w kratkę,
mieszkańcy zaś kłótliwi,
więc wojna o łopatkę
nikogo tam nie dziwi.

Roślinność Wyspy Szkrabów
jest rzadka i uboga.
Ni sosen tam, ni grabów –
brak pracy dla biologa.

Gdzie spojrzeć, pełno piachu.
Zdarzają się kamory.
Mieszkańcy żyją w strachu,
że deszcz im zniszczy nory.

Wieczorem, kiedy zmierzcha,
to Wyspa pustoszeje.
Kto żyw, ten z Wyspy pierzcha
i nic się tam nie dzieje.

Rozpada się zamczysko,
znikają w piachu Baby…
Na szczęście świt jest blisko –
niedługo wrócą szkraby!

środa, 15 stycznia 2014

Wiersz o dziadkach (o babciach będzie za rok:-)

Dziadków dwóch

Ciotek można mieć na pęczki,
wujków równie wielu.
Kuzynostwa tyle, ile
wody po kisielu –

  ale nie da się, niestety,
posiąść więcej dziadków.
Ma się tylko dwóch i nie zna
innych nikt przypadków.

Jest to bardzo wielka szkoda,
bo dziadkowie przecież
cieszą się ogromnym wzięciem
na calutkim świecie!

Warto zatem dbać o dziadków
jak o oczko w głowie.
Masz ich tylko dwóch na świecie -
każdy ci to powie!

poniedziałek, 28 października 2013

Lou Reed 1942 - 2013

Przetłumaczyłem kiedyś Perfect Day z myślą o Mille Voci. Czas do tego wrócić...

W taki fajny dzień
łazimy, ty i ja,
po parku, aż nas tam
złapie zmrok.

W taki fajny dzień
karmimy słonie w Zoo,
a potem film i co
dalej wiesz...

To taki fajny dzień.
Jak dobrze, że ty i ja...
Ach, taki fajny dzień.
Dzięki tobie wszystko gra.

W taki fajny dzień
zostawiam całe zło
bardzo daleko stąd,
jak we śnie...

To taki fajny dzień.
Jak dobrze, że ty i ja...
Taki fajny dzień.
Dzięki tobie wszystko gra.

A jakie ziarno, taki plon...

czwartek, 24 października 2013

"Klub latających ciotek" przyleciał do księgarń!


Tak się ta książka zaczyna. A jak się kończy... sprawdźcie sami!
 
– Nie chcesz chyba zawieźć Emila na wakacje do tej dziwaczki? – powiedział mój tata, kiedy mama pokazała mu list od cioci Stasi.

List przyszedł w połowie czerwca. Był w szarej kopercie, miał pieczątkę „Priorytet” i znaczek z szyszką.

– A właściwie dlaczego nie? – zapytała mama. – Ciocia
Stasia to miła, serdeczna osoba. No i ma duży dom pod lasem.

– A oprócz tego rozmawia sama ze sobą, łazi codziennie
na cmentarz i wróży z kocich smarków – skrzywił się tata.

– To ostatnie wymyśliłeś! – oburzyła się mama. – Poza
tym Emil nie będzie tam sam. Ciocia zaprosiła też Sonię.

– O nie! – krzyknąłem.

Ze wszystkich moich kuzynów i kuzynek Sonia najbardziej
działała mi na nerwy. Była o rok starsza i myślała, że z tego powodu może mną rządzić. Poza tym w ogóle nie zachowywała się jak dwunastoletnia dziewczyna, tylko jak herszt bandy. I to bardzo zły herszt.

– Już wolałbym spędzić wakacje w klatce z małpami
niż z tą wariatką! – powiedziałem naburmuszony i poszedłem
do swojego pokoju.